|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
lakmusowy 299 To życie. Czyli umieranie. To śmierć. Czyli życie. Coś się zaczyna i coś się kończy. Przychodzi taki moment, gdy przestaje się łudzić i zaczyna się godzić z faktem, że w końcu coś minęło bezpowrotnie, coś się skończyło i że znów trzeba przeskoczyć na następną orbitę. Nie ma wówczas sensu zastanawianie się nad tym jaki to ma sens i czy w ogóle ma jakikolwiek sens. W pewnym momencie zaczyna się godzić z faktami nawet gdy to godzenie sprawia ból. Jeszcze nie wiem kiedy, jeszcze nie wiem gdzie, jeszcze nie wiem jak, ale zaczynam się "pakować", szykować do "przeprowadzki". Tym razem już bez podpowiadania, gdzie można mnie znaleźć. Gdy rzeczywiście nie pisze się dla innych, lecz dla siebie, popularność przestaje być ważna i pisze się lżej. Cieszę się, że uwolniłem się od klakierów, od "podlizywania się" zaglądaczom i podglądaczom. Wiem, brzmi nieszczerze, ale tak jest. Nie brakuje mi na tym blogu nikogo i niczego. Oprócz siebie. To wystarczający powód. To wystarczająca motywacja. 2011-11-02 00:46:49 skomentuj (0) 298 Prawdziwe słowa nie są piękne, Piękne słowa nie są prawdziwe, Dobrzy ludzie nie dowodzą swych racji, Ci, którzy to robią, nie są dobrzy. Ci, którzy wiedzą, nie są uczeni, Ci, którzy są uczeni, nie wiedzą. Księga drogi i cnoty LXXXI 2011-09-07 22:34:19 skomentuj (0) 297 Czasem są takie chwile, że łatwiej mi zrozumieć tych, którzy wychodzą z domu przez okno, łykają zbyt wiele lub próbują po płaczu wyschnąć na własnym pasku lub cudzym sznurku. Na szczęście tylko czasem. Ale coraz boleśniej. 2011-08-09 23:13:37 skomentuj (0) 296 Tych kilka słów wpisuję będąc jeszcze z moim Skarbem w naszym wymarzonym Paryżu. Paryż w dzień, Paryż nocą, Paryż wierczorem i Paryż rankiem. Nasz Paryż. Nasze spacery, nasze kawy, nasze miejsca magiczne i nasze nowe wspomnienia. Byliśmy długo, ale w Paryżu nigdy nie jest zbyt długo. Nie będzie chciało się wracać... 2011-07-11 12:57:41 skomentuj (0) 295 Drzewa mojego dzieciństwa to także jabłonie, grusze i śliwy. Nie moge pamiętać tego, że w czasie wesela Rodziców kwitły jabłonie w całym ogrodzie, bo mnie wtedy nie było, ale wyobrażam sobie jak było pięknie i jak ogród wówczas pachniał. Pamiętam za to gruszki, których już chyba nigdzie kupić nie można. Pod bardzo dziwną dla mnie wtedy nazwą "szara bera" kryła się soczysta słodycz, której nie zapomnę. Inna grusza była źródłem mojego pierwszego zarobku. Ile wtedy miałem lat? Może 12, może 10... Sprzedawanie w porównaniu ze zrywaniem to była już czysta przyjemność i wymierna satysfakcja. Z tego okresu pamiętam jeszcze śliwkę robaczywkę. Znalezienie owoców bez dodatkowego "nadzienia" było wielką sztuką. Mnie jednak o wiele bardziej fascynowały krople żywicy oraz zatapianie w nich mrówek i muszek dla przyszłych pokoleń poszukiwaczy bursztynów... Jakie to wszystko było proste... 2011-05-25 00:30:03 skomentuj (0) 294 Dzisiaj idąc ulicą zobaczyłem kwitnący głóg i stwierdziłem, że z wieloma drzewami mam konkretne skojarzenia, wspomnienia... Pierwszym drzewem, a właściwie krzewem jaki pojawił się w moim życiu był chyba bez, biały bez, który zawsze w maju kipiał przed domem mojego dzieciństwa. Gdy byłem mały i on był mały. Później wyrósł na wysokie drzewo. Między dwoma jego konarami malujący dom malarze, przy jakiejś kończącej pracę kolacji, wcisnęli ściśnięty kapsel po wódce z czerwoną kartką. Nigdy nie pojmę dlaczego to zapamiętałem, ale do dzisiaj go pamiętam i "widzę". Nie pamiętam gdzie dokładnie, bo zarósł, drzewo skryło go w sobie. I nigdy już się tego nie dowiem, bo nie ma drzewa. W tym miejscu stoi rozbudowany dom... Jest tam teraz przedpokój, a może kominek... 2011-05-21 23:48:16 skomentuj (0) 293
Pogodę mieliśmy
wymarzoną. Jak na zamówienie. Padało nim przyjechaliśmy i zaczęło lać gdy
wróciliśmy do domu. Są piękne wspomnienia i wiele zdjęć. Widoki zapamiętane i
utrwalone. Nowe wspólne szlaki na mapie naszego związku. Po powrocie
formalizujemy wakacyjny wypad tam gdzie od lat chcieliśmy pojechać razem.
Urzeczywistniamy marzenia. Wszystko co trzeba załatwione, zarezerwowane,
opłacone. Teraz wędrujemy palcem po mapie i cieszymy się, że coraz bliżej ten
dzień... Od chwili, gdy nastąpiło przebiegunowanie mojego życia powracam myślą do jednych wakacji. Dzisiaj także. Wracałem w chłodnawy wieczór i przypomniało się to rześkie warmińskie powietrze. Chłodek znad jeziora. Dobry, spokojny czas. Piękny czas, gdy wiedziałem czego chcę i wszystko już wydawało się proste. Ileż bym dał, by zdarzył się cud… Jak potoczyłoby się wszystko? Czasem chciałbym wierzyć, by prawdą była teoria o światach równoległych, by gdzieś w innym wymierzę toczyło się to moje życie według tego nie zrealizowanego scenariusza… A gdyby jeszcze można było do niego przeskoczyć… choć na chwilę, a jeszcze lepiej… na zawsze. Tam było mi dobrze. Próbuję odczytywać znaczenie tego wszystkiego co wówczas tam mnie spotykało, znaczenie zdarzeń, znaczenie słów. Błagam Niebo o cud, gwałtowny podmuch wiatru, który przeniósłby mnie w czasie lub sen, z którego obudziłbym się tam.
2011-05-16 22:07:01 skomentuj (0) 292 Nasz samochód zamienił się w drugi dzień Świąt w wehikuł czasu. Odwiedziłem miejsce, w którym nie byłem od dziecka. Wielka radość, że jeszcze raz chodziłem tymi samymi ścieżkami i smutek, że już nie takimi samymi... Szukałem nawet tamtych zapachów - zapachu wody, plaży, lasu... Na koniec zostawiłem sobie miejsce, w którym mieszkałem. Pozarastane dróżki, poniszczone domki, pusty plac zabaw... a ponieważ to jeszcze nie sezon, więc prawie nie było ludzi. Tym smutniejszy widok. Czułem się jak bym spacerował po Czarnobylu... Z jednej strony nostalgia, z drugiej zwyczajny żal z powodu upływającego czasu. A może nawet nie z powodu upływającego czasu, co raczej braku możliwości rzeczywistego cofniecia się w czasie, odjęcia lat tym, których się kocha. Następny weekend powinien być pogodniejszy. Zamiast powrotów do przeszłości wyprawa gdzie jeszcze nie byliśmy, ani osobno, ani razem. Wspólnie odkryjemy jeszcze jeden region, o którym będziemy mogli mówić "nasz". Mamy już wiele takich miejsc. Dojdzie nowe. Wymarzone miejsce mojego Skarba. A jeśli Jego to i moje. 2011-04-27 23:57:23 skomentuj (0) 291 Są dni, gdy odnoszę wrażenie, że my i kobiety nie jesteśmy z Marsa i Wenus, lecz z dwóch różnych galaktyk, że jesteśmy formami życia tak dalece różnemi, iż jakakolwiek możliwość wzajemnego zrozumienia wydaje się być niemożliwa. Porozumiewania tak, porozumiewania owszem, ale nie zrozumienia. Nie zmienia to faktu, że wiele dziewczyn, wiele kobiet lubię, ale o ile na bezludnej wyspie jeszcze jakoś bym z kobietą wytrzymał, to na tratwie już raczej nie. Na palcach jednej ręki jestem w stanie policzyć kobiety, z którymi pracowało się świetnie. Nie chcę krzywdząco uogólniać. Nie twierdzę, że ja jestem bez wad i że ze mną pracuje się lekko, łatwo i przyjemnie, lecz... Na szczęście jutro piątek. * Z radością patrzę na pęczniejące pąki na krzakach bzu. Od pół roku drżałem. Najpierw ten lęk czy to wszystko się uda, czy wytrzymam, czy doczekam by tutaj zamknąć za sobą drzwi i tutaj położyć się, zasnąć i obudzić... Później modliłem się o to, by doczekać wiosny, która wydawała się tak odległą, tak nierealna... Teraz już wszystko co dalej niż jutro, niż dzisiaj nawet, wydaje się tak odległe, tak nierealne... Tak często marzyłem o tym, by uwolnić się od przeszłości. Nie uwolniłem się, więc pobolewa czasem, a czasem tylko zaswędzi, ale za to życie uwolniło mnie od przyszłości. Prawie całkiem. Wszystko co za rok, to abstrakcja. Gdy ktoś pyta mnie o plany irytuję się lub uśmiecham. 2011-03-31 20:35:56 skomentuj (0) 290 Już myślałem, że nic tutaj nie napiszę. Byłoby szkoda. W tym całym bałaganie wydawało się, że zawieruszyłem nawet hasło. A jednak nie. Tak miało być. Teraz, gdy rozpakowuję paczki, układam rzeczy, znajduję oczywiście takie o istnieniu których dawno zapomniałem. Odnajdują się stare zdjęcia, a na nich chwile, które minęły i przyjaciele, którzy się tylko zdawali oraz miejsca, a wśród nich te najważniejsze, które stały się naszymi i już na zawsze takimi pozostaną. I notatki. Ileż ich... Słowa moje i nie moje, ważne kiedyś, ważne do dzisiaj, a wśród nich słowa najmądrzejsze, o których zapomniałem: "... i to przeminie...". 2011-03-15 18:49:42 skomentuj (1) |